Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Dobrze powiedział Hillcrest. Zauważyłem, że wtrącenie się Jossa było także jemu bardzo na rękę. Wydał polecenie kucharzowi, jedynemu ze swoich ludzi, który znajdował się razem z nami, gdyż trzej pozostali przenieśli się do kabiny kierowców, aby ustawił trzy rakiety. Zastrzegł tylko, że sam je odpali. Poszedłem razem z nim. Wszystko potoczyło się po naszej myśli. Kiedy trzecia rakieta poszybowała w niebo, od strony południowego zachodu pojawił się mały czarny punkt bez świateł pozycyjnych. Przeleciał nad nami na niewielkiej wysokości, zatoczył w ciemności koło i powrócił z wyraźnie zredukowaną szybkością. Jego silniki wyły jak oszalałe. Jeszcze raz zatoczył koło i zauważyliśmy, że coś wyrzucił. Pilot dokonał naprawdę niezwykłej sztuki. Na lodzie, w pobliżu nas, leżały dwa zasobniki. Były przyczepione nie do spadochronów, ale zaopatrzone w maleńkie fruwające kotwice, które utrzymywały je na lodzie. Zawartość obu była identyczna: dwie ampułki insuliny i trzy strzykawki. Nie chciano ryzykować. Złapałem ten skarb pod pachę i biegiem wróciłem do kabiny. Przez dwie godziny kierowca Hillcresta prowadził olbrzymi pojazd z maksymalną prędkością. Lód był okropny. Mimo szerokich gąsienic i doskonałych amortyzatorów rzucało na prawo i lewo. Balto, nieoceniony pies Jackstrawa, biegł cały czas przed nami.

(Reklama: )
