Teksty na każdy temat (Reklama: biuro rachunkowe ,agencja pr )

Odwróciłem się i gwałtownie zamknąłem oczy. Trzecia rakieta miała prawdopodobnie jakiś defekt, zapaliła się na wysokości dwustu metrów nad nami. Ujrzałem biało–niebieską błyskawicę, która natychmiast zmieniła się w pomarańczowy płomień. Balon spłonął; jego szczątki powoli opadały na lód. Przyglądałem się temu wydarzeniu tak dokładnie, że uszło mojej uwagi coś znacznie ważniejszego. Na szczęście dostrzegł to Jackstraw. Ujął mnie mocno za ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem na jego twarzy szeroki uśmiech szczęścia. Białe zęby błyszczały mu w ciemności. Wyciągnął rękę wskazując mi kierunek. Blisko, nie dalej niż osiem kilometrów od nas, opadała na ziemię czerwono–biała rakieta. Trudno jest opisać nasze uczucia. Był to najpiękniejszy widok, jaki kiedykolwiek oglądałem. Dwadzieścia minut później reflektory wielkiego pojazdu oświetliły pobliskie wzniesienie i skierowały się w stronę miejsca, na którym zapaliliśmy ostatnią naszą rakietę, umocowaną na metalowym maszcie. Wydawało mi się, że od chwili ujrzenia świateł do momentu, gdy zatrzymał się przed nami potężny żółto–czerwony wehikuł, minęły całe wieki. W rzeczywistości było to zaledwie dziesięć minut. Kabina, do której wciągnęły nas silne ramiona, wydała mi się czymś bajecznym. Czułem się jak nowo narodzony, gdy siedziałem na ławeczce z kieliszkiem koniaku w ręce.

(Reklama: błędy w CV )